Tu nie ma nic

Tu nie ma nic...
Tu nie ma nic...

Tu uciekłam przed swoim pragnieniem
Obojętność chroniła mnie
Samotność - przemówiła
I łzy przemieniła w rzekę
w której tonę
Bo wiem już, już nie ma nic...

Tu nie ma nic...
Tu nie ma nic...

Tu kres drogi
Którą szłam sobie kłamiąc
Błądząc po omacku
Nie wiem czego szukam
Nie było mnie gdy inni wołali
Teraz oni uciekają przed moim smutkiem
Chwytam, chwytam w żagle nadzieję
Głodny dotyk na mej twarzy
Znika, gdy poczuje łzy
I znów, znów

Nie ma nic...

I znów, znów nie ma nic...


© 1992 Anja Orthodox


Wstecz