Miraż

Mów teraz głupi, powiedz choć nie chcesz
Czy warto było aż tak
Wierzyć wciąż mocniej, prawie boleśnie
Aż zginął sprzed oczu świat

Głęboko w Tobie zapłonął ogień
Co kazał przed siebie biec
Więc jak pijany pobiegłeś za nim,
By modlić się pośród świec
A teraz leżysz jak kupka starych szmat,
Za ściana matka łka
Trafiają w pustkę wszystkie słowa skierowane do Boga
I głowę podnosi strach

Miraż!
Stracony Czas...

Teraz widzę jak płaczesz umierając
Teraz wiem już że było trzeba
Krzyczeć, krzyczeć, a mówiłam tak mało
Nie chcąc Cię ranić ani gniewać
Ze moje życie barw milionem malowane
A każda chwila nazbyt droga
By błądzić między mirażami
Dlatego wierzę w siebie a nie w Boga!

Miraż!
Stracony Czas......

Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
Im bliżej niego pełzniesz na kolanach
Gdy widzisz - nie ma Boga i Szatana
Rozwiewa się Twoje niebo jak fatamorgana

Mów teraz głupi, powiedz choć nie chcesz,
Czy warto było aż tak
Za piękne słowa w prastarej Księdze,
Odsunąć od siebie świat
Gdy gaśnie życie w twarzy Twej, jak znicz na cmentarzu
To wszystko traci sens
Gdy spływa wiara z Twojej duszy rzeką zmarnowanych wzruszeń
Całuję Cię...

Miraż!
Stracony Czas......

Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
Im bliżej niego pełzniesz na kolanach
Widzisz - nie ma Boga i Szatana
Rozwiewa się Twoje niebo jak fatamorgana

Gdy gaśnie Twoje życie, za późno pytania
Kiedy zapadasz w ciszę już nic do dodania
Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
Im bliżej niego pełzniesz na kolanach

Rozwiewa się niebo jak fatamorgana
Im bliżej niego pełzniesz na kolanach
Gdy widzisz - nie ma Boga i Szatana
Rozwiewa się Twoje życie
A dalej nie ma już nic!

Mów teraz głupi, powiedz choć nie chcesz,
Czy warto było aż tak...


© 2003 Anja Orthodox


Wstecz