relacja - "Władza" [Teraz Rock 6/2003]

Teraz Rock 6/2003
Closterkeller
Warszawa, klub "Proxima", 9 maja 2003

Czwarte Dni Archeologa stały się okazją do zorganizowania koncertu zespołu Closterkeller w warszawskiej Proximie, A że - w co głęboko wierzę - o archeologach gdzie indziej ktoś inny napisze, pozwolę sobie skupić się na muzyce.

Zacząć należy jednak od tego, że zanim oczom zniecierpliwionej publiczności (swoją drogą dość licznie zgromadzonej) ukazał się Closterkeller, musiała ona obcować z twórczością amatorską (czytaj: wystąpiły zespoły studenckie).

No, ale do rzeczy. Zaczęło się - a jakże by inaczej - od "Władzy". Co tu dużo gadać - wyszli i zagrali. Żadnego tam Dobry wieczór, jesteśmy zespół taki a taki. Bo i po co? Oni się przedstawiać nie muszą. Potem można było usłyszeć między innymi: "Scarlett", "Ziemię obiecaną" czy Podziemny krąg... Co z przebojem pożyczonym? "Zegarmistrza światła" zabraknąć po prostu nie mogło. Był na bis - i to jeden z czterech bisów, proszę państwa! (co automatycznie zwalnia mnie z opisywania reakcji publiczności). Zabrzmiały też dwa utwory zupełnie nowe, z - jak powiedziała publiczności Anja - zapowiadanej na jesień płyty. Zbyt wielkie bym miała wyrzuty sumienia, gdybym nie wspomniała, że jeden z nich, mianowicie "Miraż" (oby pisało się to tak, jak się słyszy) zrobił na mnie niesamowite wrażenie.

Warto było się też przekonać, że są jeszcze w Polsce artyści pełni magnetyzmu, a przede wszystkim - naprawdę wierzący w to, co robią. I że w takich przypadkach (i tylko takich) niewielkie pomyłki (kto był w Proximie, ten wie, o czym mówię...) nie przeszkadzają w dobrej zabawie.

Tytułem podsumowania: mnie się podobało i to na tyle, że nie tylko pójdę na koncert, ale i nauczę się tekstu Władzy. Po co! Ot, tak, profilaktycznie, żeby wstydu nie było, gdy publiczność odśpiewa całość, a ja znowu jedynie dwa wersy i koniec.

ANGELIKA KUCINSKA

A TY CO?
Powiedzieli po koncercie Closterkellera

ELKA, licealistka z Radzynia
Czy mi się podobało? Bardzo. Tak, jak w piosence: Nie słyszę słów, topię się w muzyce.

BARTEK, student nauk społecznych
Pierwszy raz w życiu słyszałem tę kapelę. Koncert mi się podobał. Mniej muzyka, bardziej charyzma tej pani (Anji Orthodox, oczywiście - przyp. ak).

OLA, studentka AWF
Koncert bardzo mi się podobał. Mimo, że trwał dwie godziny, to wydał mi się bardzo krótki. Ale to dobrze, bo w momencie, gdy czujemy niedosyt, wiemy, że to jest to, o co chodziło. A muzyka? Na pewno jest prawdziwa. Jest jak szukanie radości w otaczającej nas monotonii.

Wstecz