relacja - "Niespodziewane zmiany orientacji seksualnej" [Tylko Rock 5/1995]

Tylko Rock 5/1995

Closterkeller, Big Day
Wrocław, klub "Kazamaty", 19 marca 1995

Wspólną trasę zespołow Closterkeller i Big Day promujących swoje najnowsze płyty zapowiadano jako jedno z najciekawszych wydarzeń koncertowych ostatnich miesięcy. Żeby sprawdzic wiarygodnośc tej informacji, udałem się w niedzielne popołudnie marca do wrocławskiego klubu Kazamaty. Wśród wyjątkowo licznie zgromadzonej i ściśniętej niczym sardynki w puszce publiczności przeważali fani Closterkellera, niezbyt przychylni drugiemu zespołowi. Bigdayowcy zagrali jednak naprawdę porywający koncert. Na pierwsyz ogien poszedł przebojowy utwór "Mam ich wszystkich", żwawo wykonany przez najsympatyczniejsza chyba parę wśród polskich muzyków rockowych. Następne w kolejce były utwory
z promowanej właśnie płyty "Kalejdoskop", "Tam" i "Bliżej nas", które zabrzmiały nieco bardziej czadowo niż w wersjach studyjnych. Później było jeszcze kilka numerów z ostatniego albumu, w tym odbiegające nieco od reszty "Lustra" oraz żywiołowa wersja utworu Klenczona "Kiedy znów zawołam cię". Gdy publicznośc zaczęła domagac się wejścia na scenę Closterkellera, Big Day zagrał dwa największe swoje przeboje z pierwszego albumu: "Mój znak" oraz "W świetle i we mgle", a na sam koniec "Przestrzeń" - numer, którego fani domagali się od samego początku. Wraz z ostatnimi taktami tego utworu skończył się ten bardzo udany występ.

Po piętnastominutowej przerwie na scenę wszeł zespół, dla którego zjawiła się w klubie większośc słuchaczy - Closterkeller. Uderzeniami w bębny imitującymi bicie serca rozpoczął się ten niezwykle dynamiczny występ. Na program złożyły się głównie utwory z płyt "Scarlet" i "Violet." Nieźle zaprezentował się nowy klawiszowiec grupy, który zaskoczył słuchaczy długim solem kojarzącym się z gotycką muzyką Fields Of The Nephilim. Wszystkie oczy wpatrzone były jednak w Anję, będącą w świetnej formie - jej popisowa wokaliza w bardzo wysokich rejestrach naprawdę mogła wpędzic w kompleksy niejedną krajową wokalistkę. Z zestawu przebojów wyróżniały się żwyiołowo zagrane "To on - znowu następny" i utwór tytułowy z najnowszej płyty "Scarlett". Zespół trzykrotnie bisował - publicznośc wybłagała w końcu to, na co czekała czyli "Agnieszkę". Należy jeszcze wspomniec o tworze "Dla jej siostry", najbardziej chyba osobistym w dorobku Anji, wykonanym przez nią ze łzami w oczach.

Był to naprawdę świetny koncert. Przekonałem się, że wspólna trasa Closterkellera i Big Daya jest rzeczywiście wydarzeniem sporej miary. A o nastroju muzyków niech świadczą zanotowane przeze mnie słowa Anji: "Atmosfera w autobusie jest niepowtarzalna, poziom kulturowy każdego dnia rozkosznie maleje, obserwujemy zagadkowe i niespodziewane zmiany orientacji seksualnej co poniektórych uczestników wycieczki..."

Marcin Harasimowicz

Wstecz